67kg. Mam je.

27.07.2009 :: 10:51 Komentuj (5)

Dla mnie to taka waga, którą powinnam ważyć maksymalnie, ale o ile nie przekraczam tej magicznej liczby, to czuję się bezpiecznie. Mam pytanie - Czy któraś z Was kiedykolwiek wywoływała zdjęcia przy pomocy internetu? Szukam jakiejś korzystnej oferty i liczę na jakąkolwiek pomoc:) Poza tym zastanawiam się... ile kalorii mogą mieć dwie kanapki z żółtym serem, masłem, ketchupem i pomidorem. Tak w przybliżeniu... Bo dzisiaj na śniadanie zaserwowałam sobie zupkę z Knor'a, tą taką serową (320kcal) i zastanawiam się co by mi wyszło na lepsze. Dzisiaj mam nadzieję na kolejne 50 stron "Pana Tadeusza". Poza tym wybieram się na zakupy, bo mój chłopak - Krzysiek miał w sobotę imieniny i chcę mu kupić jakąś fajną koszulkę:) Jeszcze przydałoby się odwiedzić Babcię... no i Starońska ma osiemnastkę dzisiaj...

Ania Wyszkoni Zakochaj nas

Pierwszy dzień po powrocie.

26.07.2009 :: 10:32 Komentuj (4)

Na wadze mam 67,4 kg. Nie przytyłam, chociaż byłam tego pewna. Szok! W talii mam 73cm masakra! Dzisiaj mam zamiar wybrać jakąś kolejną lekturę do przeczytania... No cóż... we wrześniu rozpoczynam III klasę liceum... matura... Ehh... z zaległych z II klasy pozostały mi "Pan Tadeusz", "Zbrodnia i kara" i "Lalka". Najgrubszą - tą ostatnią mam już za sobą. To teraz wezmę się chyba za nadrabianie "Pana Tadeusza". Wprawdzie opornie, ale zrobię to i będę miała z głowy... Ja już myślę o maturze, już się jej boję. Ale jakże uwielbiam tę oto piosenkę:

Farben Lehre Matura

Mam dziwne uczucia...

25.07.2009 :: 21:53 Komentuj (1)

Czuję... się taka pewna siebie, że wszystko jest realne, że cieżką pracą mogę osiągnąć WSZYSTKO. Że to wszystko jest w zasięgu moich rąk... Właśnie wróciłam z dwutygodniowych wakacji nad jeziorem Narie (tata, brat, siostra i chłopak). Kocham mojego mężczyznę ponad życie;* I muszę przyznać, że pierwszy raz mam takie dziwne uczucie... tęsknię okropnie - nigdy tak nie miałam - za moją przyjaciółką, wprawdzie jedyną - Asią. Do tego jeszcze za przyjacielem... za Piotrkiem... trochę jestem zakłopotana, bo oboje, łącznie z Karoliną są w Warszawie i nie widzieliśmy się w lipcu praktycznie wcale... Ciągle ktoś gdzieś wyjeżdża... Jedno jest pewne - wracam na tego bloga. Na osiemnastkę, którą miałam w marcu dostałam swojego laptopa i teraz mogę się tajniaczyć:) Od jutra kontroluję wagę...

Łukasz Zagrobelny Mówisz i masz

Nowy rok...

12.01.2009 :: 16:22 Komentuj (0)

Hej, co robicie? Ostatnio poprawilam nieco swoja perfekcjonalnosc... W 2 liceum wyszla mi srednia 4.15. Chyba nie jest tak zle... W zasadzie nie maialam zamiaru juz sie odchudzac, po tym wszystkim co przeszlam jak mama odkryla tego bloga... No ale teraz sama stwierdzila, ze chce mnie odchudzic. Wiec nie ma sprawy... a ja powracam i juz:)) Tak wiec dzisiaj zjadlam na sniadanie pol pamelo, potem w skzole jogurt truskawkowy i marchewke i na obiad 4 pierogi. Na kolacje planuje chyba jeszcze druga polowke tego grapefruita... chociaz szczerze mowiac to troche glodna jestem... tak sie rozepchalam ostatnio, ze ja nie moge... Wprowadzam haslo... przejde sie po Waszych blogach i powiadomie o tym:))

T.Love Jazda

Co slychac???

08.12.2008 :: 11:55 Komentuj (9)

Ja odlecialam stad... teraz pewnie juz nikt po raz drugi nie wejdzie na tego bloga. Prawdopodobnie... ale ja musze zakonczyc na tym swoja opowiesc. Przeczytala go moja mama, a jeszcze wczesniej odnalazl go moj chlopak i nic mi o tym nie powiedzial... sprytne! Pamietajcie, to czego nauczyli mnie rodzice "Jesli nie chcesz, zeby ktos to przeczytal, to nie pisz tego!". Wiedzialam o tym, a dalam sie przylapac... najgorsza jest chyba mysl, co teraz mysli o mnie moja mama. Zawsze byla moja przyjaciolka. Jakby nie bylo, to wyrzucanie jedzenia i niemowienie, ze sie nie jadlo bylo pewnego rodzaju przestepstwem i wykroczeniem. I jak to w zyciu bywa, chociaz dzis wiem, ze nie oklamie jej wiecej, to na pewno bede bardziej podejrzana... nie doprowadzcie do takiej sytuacji u siebie. Prosze Was, badzcie ROZSADNE. Kocham!!!Zegnajcie, bedzie mi Was bardzo brakowalo...

Miley Cyrus Break out

I tak mijaja dni...

02.12.2008 :: 18:39 Komentuj (9)

A jednak:) Nie moglam sie oprzec, zeby znowu nie napisac, po prostu to lubie. Traktuje jako rozrywke. Uwielbiam z Wami pisac i rozmawiac. Na dodatek troche sie zmienilo. Wczoraj po kawie z kostka cukru i jajku na twardo, wrocilam do domu. Nie bylo jak przyrzadzic sobie samej zarcia, wiec mama posadzila mnie przy stole i dala talerz. Jadlam przy niej, aczkolwiek obiad nie bardzo kaloryczny: kawalek smazonego indyka (powiedzialam jej, zeby nastepnym razem smazyla na oliwie;/), troche ziemniakow i kawalek marynowanej papryki. Dieta kopenhaska zerwana w 8 dniu:|| no dobra, ale potem dorzucilam jeszcze winogorno i KitKata!!! Czulam sie okropnie, wiec polozylam sie spac, bo zyc mi sie nie chcialo. Obudzil mnie telefon. Moj Krzys dzwonil i jakos taki mi sie podsunela na mysl randka z kiblem... i zwrocilam. Dzisiaj mialam zamiar od nowa zrobic kopenhaska - dzien 8, ten ktorego wczoraj nie bylo. W kazdym razie wyszlo to tak, ze przygotowalam sobie wszystko z wyprzedzeniem na dwa dni. Bo dzisiaj i jutro zawsze dostaje kase, zbey zjesc cos na miescie;] Wiec na sniadanie po kawie z kostka cukru wszamalam jeszcze 2 jajka na miekko. W szkole nie wytrzymalam, po jednym gryzie filetu z kurczaka, po lyzeczce szpinaku i plasterku pomidora juz wiedzialam, ze nie dam rady tego zjesc. I wywalilam do kosza. Poszlam zamiast tego po parzona kawe bez cukru. I na dzisiaj tyle. Zdalam sobie sprawe, ze po prostu nie lubie dzisiaj jedzenia. A teraz czeka mnie nauka rosyjskiego, laciny i przeczytanie "Sonetow krymskich". Kocham Was, dzieki Wam czuje sie szczesliwa, kiedy moj Kotek jest ode mnie tak daleko...

Monika Brodka Miales byc

A gwiazdy blekit rozjasnia...

01.12.2008 :: 07:43 Komentuj (13)

O ile prostszym wydaje sie byc zycie bez jedzenia! Juz ponad tydzien wstaje, codziennie rano tylko kawa i najprzyjemniejsze czynnnosci zaraz po tym, cyzli ukladanie wlosow, ubieranie i do szkoly... Juz trzecia noc pod rzad jak Pana Boga kocham snil mi sie napad! Wystarczy, ze w snie czuje sie spasiona, oblesna szmata. To mi wystarcza. Budze sie z wielka ulga i jestem pewna, ze nie moge tego bledu popelnic w zyciu! Tydzien sie zaczal, wiec na razie bede sie uczyla... napisze blizej weekendu:);*

Myslovitz Sprzedawcy marzen

Dzien 15.

30.11.2008 :: 15:18 Komentuj (15)

Wygranaaaa xD Z obiadem dzisiejszym. Zrobilam taki myk, ze spalam do 10 po wczorajszej dyskotece, wiec nie zdazylam wyjsc z rodzicami do kosciola na 11 xD Poszlam sama na 12 do tego, ktory stoi dalejjj... A po kosciele zapowiedzialam sie, ze ide do przyjacolki po lekcje:) Aski nie bylo w domu:(( Ale poszlam jeszce do sklepu po gazete przeszlam sie kawalek i wsiadlam w autobus... potem jeszcze z Krzyskiem gadalam no i sie udalo ;DD Najtrudniejsza misja w tygodniu wykonana, bo ominelo mnie cotygodniowe wspolne zarcie przy jednym stole. Zaciagnelam moj talerz do pokoju. Miesem nakarmilam psa, a ziemniaki i salatka poslzy do kosza. Trzeba bedzie to niedlugo wyniesc:)) Ale jestem zadowolona. To teraz juz zabieram sie do nauki, bo wieczorem mama mnie wyciaga na basen:)) Szczesliwaaa bardzo:)))

Richard Marx Right Here Waiting

Dzien 14.

29.11.2008 :: 16:53 Komentuj (13)

Co to sie porobilo... zeby u mnie w biurku w szufladzie lezaly upieczone kotlety lol2. Ale mi sie dzisiaj udalo super zagrac z obiadem, bo zaproponowalam, ze zrobie dla wszystkich pizze. No to wiadomo, jak robilam bedac sama w kuchni to nikomu przez mysl nie przeszlo, ze nie jadlam, jak sie jeszcze tak zachwycalam, ze mi zajebista w smaku wyszla. Wiadomo, ze zajebista, bo ja robilam:PP tak wiec obiad z glowy. Teraz ide na impreze na 19, ale malomowna mi podpowiedziala, zebym powiedziala, ze sie czyms zatrulam. Zebym nie musiala tortu wcinac i w ogole... a potem idziemy wszyscy do dyskoteki, wiec jeszcze spale kalorie:)) napisze jutro edita do tej notki:)) A. I okresu dzisiaj rano dostalam:|
EDIT p 01:47:
Jestem boska. Byłam pewna, że nie dam rady. Jak zobaczyłam te talerze i stosy żarcia to byłam pewna, że naprawdę mi się nie uda. Byłam pewna, że to we mnie wepchają. Już się psychicznie poddałam i pomyślałam, że wrócę nafaszerowana koreczkami, spaghetti, owocami, chipsami, prażynkami, sałatkami, kanapkami i tak dalej i tak dalej... i że to będzie koniec mojej diety! Ale po 30 minutach udało mi się nic nie zjeść i nie wypić specjalnie kupionego dla mnie mojego ulubionego soku brzoskwiniowego. Piotrek był w kuchni i odgrzewał makaron. Pytał się cyz chce teraz coś ciepłego, zimnego czy słodkiego. A ja mu powiedziałam, że boli mnie brzuch i że miałam w nocy niezłą jazdę. Że się czymś otrułam, ale może lepiej nie będę mu opowiadała o akcjach z kiblem... no i zaraz weszła Sylwia - podsłuchała. I się rozeszłooo:) No i dostałam tylko wodę:) Tak samo mi się śmiać chciało jak w takiej dosyć porządnej cukierni dzisiaj z przyjaciółką piłyśmy tylko grzecznie wodę w szklaneczkach. Pięknie:) Śmieszne to dla mnie trochę jeszcze na razie. takie wydziwianie. Wyskakałam się na dyskotece;) Jeszcze teraz połykam 4 liście sałaty i idę spać. Ale jestem z siebie dumna xD Naprawdę myślałam, że mi się nie uda!!! Ale porażki nie ma:) Jeszcze nie tym razem!:)

3 Doors Down Here without You

Dzien 13.

28.11.2008 :: 20:21 Komentuj (36)

Zmeczona jak nie wiem co... jakos dalam rade na przegladzie. Kiedy wszyscy dostali drozdzowki z soczkami, ja schowalam moje do plecaka. Batonika od mamy schowalam, a bulke wyrzucilam. Kiedy wszyscy jedli pizze, ja powiedzialam, ze boli mnie brzuch i wyszlam na spacer... kiedy wszyscy jedli darmowa czekolade, ja udawalam, ze wkladam do ust, a wepchnelam ja do kieszeni. Cukierki, ktore dostalam tez schowalam. Ehhh... czuje sie slabo w sensie psychicznym musze isc spac, bo zwariuje. Nie mam oparcia w moim mezczyznie. Jest zbyt daleko...

Miley Cyrus Nobody's perfect

archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008

kategorie

cel(2)

linki

my-shit
thin-liar[17]
panna-i[17]
t
i
h
i
n
s
p
avatary
6 Weidera
modeling
jestem
models
zywy rozaniec
icons
spisownik blogow
nudy
horoskopy
forum niemieckie
smsy milosne
moja parafia
moja szkola
© 2003-2007 copyright ownlog.com